Przejdź do treści

Kim jest RewardHunter?

RewardHunter

Strona „o nas" to zwykle najnudniejsze miejsce w całym serwisie. Odwróciłem więc sytuację i przeprowadziłem wywiad sam ze sobą. Forma jest zmyślona — odpowiedzi nie.

Przedstaw się.

RewardHunter. Łowca nagród brokerskich. Szukam akcji rejestracyjnych brokerów — darmowe akcje, kody polecające, odsetki od gotówki — czytam regulaminy i sprawdzam, co nowy klient naprawdę dostaje.

Dlaczego pseudonim? Boisz się podpisać?

Nie boję się. Piszę o własnych rachunkach u konkretnych brokerów, a czasem i o tym, ile akcja realnie przyniosła. To wychodzi uczciwiej bez dowodu osobistego na stole — z tego samego powodu nikt nie chodzi po ulicy z paskiem wypłaty przypiętym do kurtki.

„RewardHunter" brzmi jak ktoś, kto objeżdża kasyna dla bonusów powitalnych.

Blisko. Tyle że zamiast kasyn są regulowani brokerzy, a zamiast żetonów prawdziwe akcje. I sedno jest odwrotnością hazardu: nagroda rejestracyjna to budżet marketingowy brokera. Można ją odebrać na spokojnie — jeśli dokładnie wiesz, co podpisujesz. Po to jest ten serwis.

Z czego żyjesz?

Od lat prowadzę biznesy w internecie — strony i marketing. Ten serwis jest z tego samego świata: gdy otworzysz rachunek przez mój link, broker płaci mi prowizję. Ty płacisz dokładnie tyle samo co bez linku — prowizja idzie z budżetu marketingowego brokera, nie z twojej kieszeni.

Czyli jednak chcesz mi coś sprzedać.

Nie mam czego. Rachunek u brokera jest darmowy, nagrodę wypłaca broker, a kursu za dwa tysiące złotych tu nie kupisz. Układ jest przejrzysty: ja oszczędzam ci wieczór ślęczenia nad regulaminem, ty może użyjesz mojego linku. Jak nie — nic się nie dzieje.

Dlaczego mam ci wierzyć?

Nie musisz — i wcale o to nie proszę. Każdą akcję przechodzę na własnym rachunku, w poradnikach są moje zrzuty ekranu z rejestracji, a pod artykułami znajdziesz linki do oficjalnych regulaminów z datą, kiedy ostatnio je czytałem. Sprawdź mnie. Gdy akcja się kończy, piszę to wprost w artykule.

Najbardziej podstępna rzecz, na jaką trafiłeś?

Nie oszustwa — terminy. Broker daje siedem dni na spełnienie warunków i informuje o tym mailem, który ląduje w zakładce z ofertami. Właśnie przez takie detale istnieje ten serwis.

Nie jesteś przypadkiem doradcą?

Nie jestem i go nie udaję. Nie mam licencji, nie daję rekomendacji inwestycyjnych i nie ogłaszam „brokera roku". Notuję, co brokerzy oferują nowym klientom i na jakich warunkach. Czy inwestowanie jest dla ciebie — decydujesz sam; pamiętaj, że wartość inwestycji się waha.

Z których brokerów sam korzystasz?

Prawdziwe rachunki mam w XTB i eToro. Bez własnego rachunku nie miałbym jak sprawdzić rejestracji, pola na kod ani tego, czy nagroda faktycznie przychodzi — a właśnie te trzy rzeczy tu opisuję.

Dlaczego serwis jest w jedenastu językach?

Bo warunki akcji różnią się w każdym kraju — inny nadzór, inne podatki, czasem zupełnie inna nagroda. Ten sam broker prowadzi w Warszawie inną akcję niż w Mediolanie. Każda wersja językowa opisuje swój rynek; żadna nie jest tłumaczeniem.

Czego tu nie znajdę?

Płatnych kursów, sygnałów, „pewnych strategii" ani rankingów najlepszych brokerów. Nie mam licencji, by rekomendować — i nie będę udawał, że mam.

Zdradzisz coś prywatnego?

Mieszkam w Europie Środkowej, do pracy wystarczą mi laptop i kawa. Więcej z anonima nie wyciągniesz. 🙂

Dzięki za rozmowę.

Cała przyjemność po mojej stronie. W końcu ktoś zadał mi dokładnie te pytania, na które chciałem odpowiedzieć.

Jak dokładnie weryfikuję akcje, opisuję krok po kroku na stronie metodologii.

Co napisałem